Przeglądasz teksty otagowane, jako:

opowiadania

Ptaki śpiewają dalej

Historia i historie Opowiadania

Lubię kolekcjonować fotografie dzieci trzymających martwe ryby. Nie wynika to z działalności zawodowej, lub, nie daj Boże, dewiacji na tle seksualnym – po prostu, przejawiam najzwyczajniejsze w świcie zamiłowanie do absurdu. Jest coś urzekającego w zdjęciu pięcioletniej dziewczynki uśmiechającej się od ucha do ucha, która trzyma (małymi zakrwawionymi paluszkami) leszcza lub okonia za pokrywę skrzelową. Czy muszę dodawać do opisu wyłupiaste oczy ryby i piętrzący się nad nią zastęp much? Mam już 126 tym podobnych zdjęć. Mam także coraz większy…

Przejdź do pełnego tekstu

Inna twarz

Historia i historie Opowiadania

Prawie zawsze powtarzał sobie, że ma szczęście. Bo jeden zginął, innemu urwało nogę, a on żył i mógł chodzić o własnych siłach. Bo przecież miał tylko sześć lat, więc cała nauka, czy raczej to, w jaki sposób przyswaja się wiedzę, były przed nim. Miał sześć lat, wystarczająco dużo, by zapamiętać kolory, kształty, wygląd człowieka, budynków, i chmur. Wtedy, przed siedemdziesięciu laty, chmur brakowało mu najbardziej. Pierwsze co usłyszał, kiedy oprzytomniał po wybuchu, to szloch matki, przerywany co jakiś czas ojcowskim…

Przejdź do pełnego tekstu

Czarny dzień sierpnia

Historia i historie Opowiadania

Koszmar każdego poranka – moje zaspane oczy oraz krzyk Elizy z sąsiedniego mieszkania – ściany po raz kolejny uświadomiły jej całą podłość sytuacji, w jakiej się znalazła. Długa oś sąsiedzkich relacji nauczyła mnie taktu oraz wyczucia; przywykłem do krzyku, znając jego niekwestionowane powody. Pozostają jeszcze moje zaspane oczy – efekt zwad z filozofami, toczonych do późnych godzin nocnych, wyrafinowanych acz ułomnych w swej pośledniości. Zdarzyło się mi to po raz pierwszy – zasnąć z Cohenem na piersi, choć był tylko…

Przejdź do pełnego tekstu

Ulotne

Historia i historie Opowiadania

Wyszedłem na mokry, jesienny wieczór, z całym ciężarem przepracowanego dnia. Kroczyłem głośno po brukowanej posadce, i choć miałem założone słuchawki, słyszałem ruch uliczny i szum już niemal martwych liści. Te dźwięki oraz nieprzychylne zmęczonemu człowiekowi otoczenie idealnie wpasowały się w muzykę Cohena. You Want it Darker. Nie było jeszcze osiemnastej, i w tym upatrywałem swoich szans, by zdążyć do sklepu i złożyć zamówienie. Idąc pośpiesznie, starałem się na chwilę nie myśleć o wszystkim, co zebrało się w ciągu dnia; mieć czysty…

Przejdź do pełnego tekstu