Przeglądasz teksty otagowane, jako:

Nintendo Switch

„Bastion” (2011) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Tydzień temu dopadła mnie nad wyraz głęboka chandra. Nie wiem, czy osłabła, czy trwała, by uderzyć z jeszcze większą siłą w ten weekend, niemniej ostatnie siedem dni – jeśli idzie o elektroniczną rozgrywkę – wypełniła mi niepozorna gra „Bastion”, wyprodukowana przez garstkę osób pod koniec 2011 roku. Mimo że na ukończenie gry poświęciłem ok. 6 godzin, w jakiś sposób mnie ożywiła i pobudziła, być może przez wzgląd, jakim była gatunkiem (gra akcji z rzutu izometrycznego, do złudzenia przypominająca klasyczne hack&slashe),…

Przejdź do pełnego tekstu

„Dragon Quest II” (1987) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Nieco ponad pół roku po premierze pierwszego „Dragon Quest”, deweloperzy z Enix wypuścili na rynek drugą odsłonę gry, z fabułą osadzoną sto lat po wydarzeniach z pierwszej odsłony. Wszystko to działo się w styczniu 1987 roku, niemal rok przed premierą osławionego „Final Fantasy”. Wydawać by się mogło, że tak krótki dystans czasowy między „Dragon Quest” a „Dragon Quest II” może negatywnie przełożyć się na jakość końcowego produktu. Ciężko było jednak „zepsuć” grę, jeśli bazowało się na sprawdzonym schemacie (gra stanowiła…

Przejdź do pełnego tekstu

„Limbo” (2010) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

„Limbo” powstało w okresie, w którym rynkiem gier targała moda na „indie”, gry „niezależne”, będące dobrą odskocznią od coraz bardziej schematycznych i powtarzalnych gier AAA. Była to zatem jedna z tych małych produkcji współtworząca ów nurt, który potem tak bardzo przybrał na intensywności, że aż stał się nieprzyjemnym potokiem brei o różnej konsystencji. I choć wielu twórców starało się później naśladować stylistykę „Limbo”, nikomu nie udało się nawet zbliżyć do pierwowzoru (stąd to trywialne obrazowanie powyżej). Tak, po 10 latach…

Przejdź do pełnego tekstu

„Catherine: Full Body” (2019) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Czułem się wyjątkowo dziwnie, rozpoczynając przygody Vincenta, głównego bohatera „Catherine: Full Body”, ponieważ by zrozumieć Vincenta oraz położenie, w jakim się znalazł, nie musiałem silić się na nadmierną empatię – Vincent jest odwzorowaniem wielu „niepożenionych” mężczyzn po 30-stce, żyjących w dżunglach miast krajów rozwiniętych, więc w wielu aspektach jego postać wydała mi się nad wyraz znajoma, a wręcz lustrzana. Nie zdobędę się oczywiście na tworzenie zestawień z podobieństwami, a czym prędzej przejdę do nakreślenia fabuły: Vincent, 32-letni pracownik bliżej niesprecyzowanej…

Przejdź do pełnego tekstu

„The Legend of Zelda: Breath of the Wild” (2017) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Na samym początku tajemniczy, choć zarazem dobrze znany głos szepcze głównemu bohaterowi: „open your eyes” – otwórz oczy. Nie jest to zwrot w żadnej mierze karcący, nakazujący zmianę jakiegoś postrzegania, lecz prośba – tak do świata, jak i samego Linka. Nasz bohater pogrążony jest w śnie trwającym sto lat. Prośba zostaje wysłuchana, i Link budzi się ze snu – w tym miejscu rozpoczyna się nasza przygoda z „The Legend of Zelda: Breath of The Wild”. Myślę, że powyższe słowa –…

Przejdź do pełnego tekstu

„Dragon Quest” (1986) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

U zarania elektronicznej rozrywki wiele było prób przeniesienia na ekrany konsol i komputerów systemów RPG, czyli wydanych w formie książkowej zestawów zasad pozwalających odgrywać w całkiem realnym świecie wyimaginowane role. Spośród tych projektów zaangażowanemu i rozeznanemu w temacie graczowi mogą przyjść na myśl przede wszystkim dwa tytuły: wydana w 1980 roku „Ultima”, oraz opublikowane rok później „Wizardy”; były to gry na tyle znaczące, że doczekały się one na przestrzeni kolejnych 40 lat (sic!) wielu kontynuacji. Nie trzeba chyba wyjaśniać, jakie…

Przejdź do pełnego tekstu

„The Legend of Zelda: Link’s Awakening” (2019) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Wydany w 1993 roku na przenośną Game Boy „The Legend of Zelda: Link’s Awakening” to absolutny majstersztyk, stawiany w wielu rankingach „najlepszej gry na GB/GBC” na pierwszym miejscu, a zarazem godny następca wydanej zaledwie rok wcześniej na znacznie mocniejszą platformę (SNES) „The Legend of Zelda: A Link to the Past”. Trudno orzec, co skłoniło włodarzy z wielkiego „N” do zaserwowania użytkownikom Nintendo Switch zremasterowanej wersji tego kultowego tytułu – być może to, że kolejnymi po „Link’s Awakening” grami z serii…

Przejdź do pełnego tekstu