Przeglądasz teksty otagowane, jako:

Książki

„Powrót z gwiazd” – Stanisław Lem (1961) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Znamienne dla “Obłoku Magellana”, powieści poprzedzającej “dojrzały” etap twórczości Lema, było pominięcie przez autora problemu dylatacji czasu, czyli elementu szczególnej teorii względności, zakładającego występowanie różnic w pomiarze czasu dokonywanego równolegle dla dwóch różnych punktów odniesienia. Podróżujący przez ponad dziesięć lat statkiem „Gea” ku Alpha Centauri zakładali, że po ich powrocie ludzie na Ziemi będą starsi o dwadzieścia lat. czy można to określić mianem błędu? Na pewno – pewnego uproszczenia, którego Lem nie dopuścił się w “Powrocie z gwiazd”, więcej, czyniąc…

Przejdź do pełnego tekstu

„Obłok Magellana” – Stanisław Lem (1955) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Jestem bliski stwierdzeniu, że w kategorii powieści Lema, „Obłok Magellana” jest dziełem najsłabszym; bliski, a zarazem daleki, bo jest w tej książce wiele znakomitych scen i motywów, ale przytłoczone są one całą masą treści i scen zgoła pozbawionych emocji, nie odkrywczych, do bólu moralizatorskich, wreszcie – w jeszcze większym stopniu, niż w „Astronautach” – podkreślające wyższość komunizmu nad kapitalizmem. Jest to dzieło nad wyraz obszerne (jak na lemowskie standardy), ale też nad wyraz przegadane i niemożebnie rozciągnięte, tak jakby autor…

Przejdź do pełnego tekstu

„Niezwyciężony” – Stanisław Lem (1964) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Patrzę na „Niezwyciężonego” z pewnym zdziwieniem, bo oto ledwie przed chwilą ściągnąłem go z półki, a już ponownie się na niej kurzy. Dawno nie przeczytałem żadnej powieści w trzy wieczory, uwzględniwszy nawet relatywnie skromną (ale wystarczającą!) objętość „Niezwyciężonego”; muszę przyznać jednak szczerze, że początkowe czterdzieści stron nie zapowiadało tego, że książka ta wciągnie mnie niczym piaski Regis III, planety, na jakiej dzieje się jej akcja. I gdzieś tam w tyle głowy widzę cały czas duże podobieństwo z „Solaris”; tak, „Solaris”…

Przejdź do pełnego tekstu

„Astronauci” – Stanisław Lem (1951) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Wyjście z lemowskich opowiadań i wejście wprost w zwartą fabułę było lekiem dla mojego, skonfudowanego po „Cyberiadzie” umysłu, mimo że początek przygody z „Astronautami” nie był spektakularny; ciężko bowiem oczekiwać tego od swoistego moralitetu i przyspieszonego kursu z astronomii zarazem, jaki stanowi pierwsza część powieści, napisana przez Lema chyba przede wszystkim z uwagi na czas i miejsce (socrealistyczna Polska, poza trylogią księżycową Jerzego Żuławskiego, nie mająca zbyt wielu przedstawicieli literatury scenice-fiction na półkach bibliotek i domostw). Lem zresztą był zmuszony…

Przejdź do pełnego tekstu

„Cyberiada” – Stanisław Lem (1965) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Pisząc wprost i bez zbędnych wstępów: nie potrafię zrozumieć fenomenu wydawniczego tej serii opowiadań Lema. O ile „Bajki robotów” nad wyraz mnie przeczołgały, o tyle „Cyberiada” uczyniła to do sześcianu. Moja niepochlebna ocena dla tego zbioru (w posiadanym przeze mnie wydaniu liczącym – bagatela – 500 stron) wzięła się z kilku przyczyn. Po pierwsze, dużo w tych opowiadań językowych eksperymentów, w tym męczących neologizmów, dużo konotacji i wtrętów stricte ziemskich (na czele z „Złapał Kozak Tatarzyna” z opowiadania „Powtórka”, pochodzącego…

Przejdź do pełnego tekstu

„Bajki robotów” – Stanisław Lem (1964) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Nigdy nie byłem entuzjastą „Bajek robotów”. Nie „czułem” tej literatury, tłukąc ją jako lekturę szkolną w podstawówce (co uważam za poroniony pomysł, ale o tym nieco później), nie czuję też tych kilkunastu opowiadań teraz, choć nie mogę odmówić im uroku; być może w przededniu premiery kinowej „Diuny” oraz serialowej „Fundacji” mój umysł łaknie bardziej dojrzałych i złożonych fabuł, aniżeli historii może nie oczywistych i nie prostych, ale – nomen omen – pokręconych. Nie potrafię nawet (i nie chcę), wzorem moich…

Przejdź do pełnego tekstu

„Martwe dusze” – Mikołaj Gogol (1842) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Czasami zadaję sobie pytanie, który z istniejących tytułów książek z przyjemnością bym “ukradł”, gdyby tylko nikt nigdy nie wpadł na to, by użyć go do zatytułowania własnego dzieła. Nie ukrywam, że “Martwe dusze” zawsze pojawiały się w odpowiedziach na te skrycie stawiane pytania. Nie znając zupełnie twórczości Gogola, zawsze kategoryzowałem “Martwe dusze”, jako powieść psychologiczną (a nawet dramat, jeśli tylko umysł funkcjonował trochę gorzej). Jest to jednak niemal podręcznikowy przykład prozy obyczajowej, i to napisanej w sposób tak nowoczesny i…

Przejdź do pełnego tekstu