Przeglądasz kategorię:

Sacrum i Profanum

„Profesor i szaleniec” (2019) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Podziwiam odwagę scenarzystów, którzy sięgają po – z pozoru – nudno zapowiadające się historie. Dajmy na to przedmiot naszej recenzji: cóż może być frapującego w opowieści o człowieku, który pełnił funkcję redaktora pierwszego, oxfordzkiego słownika języka angielskiego? Niewiele. A co, jeśli powiemy, że ów redaktor był naukowym pariasem, ignorowanym przez środowisko i traktowanym przez nie z pobłażaniem? I dopiero ich własna niemoc w stworzeniu słowika spowodowała, że powierzyli to zadanie człowiekowi bez tytułu, a w dodatku – Szkotowi? Frapuje znacznie…

Przejdź do pełnego tekstu

„Nowiny ze świata” (2020) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Westerny można lubić, albo nie. Produkcje spod znaku colta i dyliżansów z ostatnich lat zdają się wnosić w ten gatunek coś ponad standardy znane kultowych, ale i wiekowych produkcji; dość wspomnieć o „Django” (Dziki Zachód z perspektywy czarnoskórej społeczności), „Nienawistnej Ósemce (Dziki Zachód z dala od słonecznego Teksasu), „Zjawie” (Dziki Leonardo), czy chociażby „Balladzie o Busterze Scruggsie” (idealny przykład na to, jak ekranizować opowiadania). Osobiście nie mam wielkich doświadczeń z gatunkiem, a ciekawostki pokroju polskiego „Summer Love” tylko mnie do…

Przejdź do pełnego tekstu

„Kongres futurologiczny” – Stanisław Lem (1971) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Leżąc wpółprzytomny na moim umiarkowanie wygodnym łóżku, mierząc się z niezbyt dużą temperaturą, tym namacalnym śladem po przeziębieniu, jakiego nabawiłem się prawdopodobnie wskutek niedbałego ubrania szalika, skończyłem wreszcie czytać rzecz nad wyraz krótką, mianowicie „Kongres futurologiczny” Stanisława Lema. Wiem, „znowu Lem”, aż pozwolę sobie napisać (nawiązując do różnych językowych opowiastek przedstawionych w „Kongresie”) – kolejna „lemoniada” z mojej strony. Musze przyznać, że owa „lemoniada” była na początku w smaku słodko-kwaśna; oto bowiem narrator, niestrudzony Ijon Tichy, opisuje nad wyraz intensywnie…

Przejdź do pełnego tekstu

„Pokój” (2021) | Wrażenia

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Jak dobrze wiemy, polskie kino scenice-fiction praktycznie nie istnieje, a wyjątek w postaci filmów Szulkina lub „Seksmisji” jest smutnym (no, powiedzmy że w przypadku tego ostatniego wcale nie takim smutnym) potwierdzeniem powyższego; czarę goryczy przelewa historia tworzenia „Na srebrnym globie” (określonego przez magazyn Vice „najlepszym filmem scenice-fiction, który nigdy nie powstał”). Tam, gdzie komercyjnie nie starcza odwagi, pojawiają się zapaleńcy starający się własnym sumptem stworzyć „coś z niczego”, co niezwykle trudne, jeśli bierze się za bary z gatunkiem z góry…

Przejdź do pełnego tekstu

„Dzienniki Gwiazdowe” – Stanisław Lem (1957*) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Bez zbędnych wstępów – jako niezaznajomiony z twórczością Lema, nie spodziewałem się po „Dziennikach Gwiazdowych” przewrotnego humoru znanego mi z dzieł (znacznie późniejszego) Pratchetta, jak również wątków o nastroju przywodzącym powieści grozy spod znaku (znacznie wcześniejszego) Lovecrafta (tak!). Przypuszczałem, że spotkam tam opowieści napisane zręcznie, choć infantylne w stopniu budzącej w mojej pamięci skojarzenia z niektórymi „Bajkami robotów” (tu jednak wolę być ostrożny, kilka ostatnich „bajek” czytałem jakieś 20 lat temu, będąc jeszcze dziecięciem nie rozumiejącym złożoności świata). Sumą sum…

Przejdź do pełnego tekstu

„Dragon Quest II” (1987) | Recenzja

Gry Sacrum i Profanum

Nieco ponad pół roku po premierze pierwszego „Dragon Quest”, deweloperzy z Enix wypuścili na rynek drugą odsłonę gry, z fabułą osadzoną sto lat po wydarzeniach z pierwszej odsłony. Wszystko to działo się w styczniu 1987 roku, niemal rok przed premierą osławionego „Final Fantasy”. Wydawać by się mogło, że tak krótki dystans czasowy między „Dragon Quest” a „Dragon Quest II” może negatywnie przełożyć się na jakość końcowego produktu. Ciężko było jednak „zepsuć” grę, jeśli bazowało się na sprawdzonym schemacie (gra stanowiła…

Przejdź do pełnego tekstu

„Solaris” – Stanisław Lem (1961) | Wrażenia

Książki Sacrum i Profanum

Bodaj najlepszą decyzją polskich władz w 2020 roku było ustanowienie roku 2021 – rokiem Stanisława Lema. Zainspirowany powyższym, mając na uwadze moje bardzo skromne doświadczenia z twórczością naszej legendy gatunku scenice-fiction (które na ten moment ograniczają się tylko do „Solaris”, „Edenu” oraz „Człowieka z Marsa”), postanowiłem poświęcić cały 2021 rok na pochłonięcie jak największej ilości tego, co w swoim czasie wystukał na klawiaturze swojej maszyny do pisania Lem. Nie miałem też najmniejszych wątpliwości, by jeszcze raz sięgnąć po wymienione przeze…

Przejdź do pełnego tekstu