Przeglądasz kategorię:

Filmy i seriale

„Profesor i szaleniec” (2019) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Podziwiam odwagę scenarzystów, którzy sięgają po – z pozoru – nudno zapowiadające się historie. Dajmy na to przedmiot naszej recenzji: cóż może być frapującego w opowieści o człowieku, który pełnił funkcję redaktora pierwszego, oxfordzkiego słownika języka angielskiego? Niewiele. A co, jeśli powiemy, że ów redaktor był naukowym pariasem, ignorowanym przez środowisko i traktowanym przez nie z pobłażaniem? I dopiero ich własna niemoc w stworzeniu słowika spowodowała, że powierzyli to zadanie człowiekowi bez tytułu, a w dodatku – Szkotowi? Frapuje znacznie…

Przejdź do pełnego tekstu

„Nowiny ze świata” (2020) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Westerny można lubić, albo nie. Produkcje spod znaku colta i dyliżansów z ostatnich lat zdają się wnosić w ten gatunek coś ponad standardy znane kultowych, ale i wiekowych produkcji; dość wspomnieć o „Django” (Dziki Zachód z perspektywy czarnoskórej społeczności), „Nienawistnej Ósemce (Dziki Zachód z dala od słonecznego Teksasu), „Zjawie” (Dziki Leonardo), czy chociażby „Balladzie o Busterze Scruggsie” (idealny przykład na to, jak ekranizować opowiadania). Osobiście nie mam wielkich doświadczeń z gatunkiem, a ciekawostki pokroju polskiego „Summer Love” tylko mnie do…

Przejdź do pełnego tekstu

„Pokój” (2021) | Wrażenia

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Jak dobrze wiemy, polskie kino scenice-fiction praktycznie nie istnieje, a wyjątek w postaci filmów Szulkina lub „Seksmisji” jest smutnym (no, powiedzmy że w przypadku tego ostatniego wcale nie takim smutnym) potwierdzeniem powyższego; czarę goryczy przelewa historia tworzenia „Na srebrnym globie” (określonego przez magazyn Vice „najlepszym filmem scenice-fiction, który nigdy nie powstał”). Tam, gdzie komercyjnie nie starcza odwagi, pojawiają się zapaleńcy starający się własnym sumptem stworzyć „coś z niczego”, co niezwykle trudne, jeśli bierze się za bary z gatunkiem z góry…

Przejdź do pełnego tekstu

„Król” (2020) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Na samym początku przyznaję – nie znam prozy Szczepana Twardocha, choć samego autora kojarzę choćby z reklam (jest to zresztą rzecz bez precedensu w polskiej kulturze, by pisarz był twarzą kampanii reklamowych banku czy przedsiębiorstwa odzieżowego). Co prawda, dowiedziawszy się o serialowej adaptacji „Króla”, nabyłem powieść, ale leży ona grzecznie na regale, i czeka, aż „obrobię” się z innymi lekturami, a poza tym już jakiś czas temu zerwałem z manierą powstrzymywania się przed obejrzeniem ekranizacji do czasu zapoznania się z…

Przejdź do pełnego tekstu

„Borat Subsequent Moviefilm” (2020) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Powrót „Borata” był nagły i zaskakujący, bo któż mógł się spodziewać, że Sacha Baron Cohen, po 14 latach od premiery pierwszej odsłony przygód pewnego kazachskiego dziennikarza, powróci do tamtej kontrowersyjnej konwencji? Pieniądze jednak postanowił wyłożyć Amazon, zyskując w zamian wyłączność w dostępie do filmu na swojej platformie Prime Video, zaś Cohen wraz z innymi napisał szybko scenariusz, odnoszący się do wszystkich najważniejszych wątków amerykańskiego życia publicznego Anno Domini 2020. Jak łatwo odgadnąć, film pełen jest wątków związanych z wyborami prezydenckimi…

Przejdź do pełnego tekstu

„Okja” (2017) | Recenzja

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Ten, który skusił się na seans z „Okją” słysząc, że jest to film scenice – fiction, mógł po napisach końcowych srogo się zawieść; nie ma bowiem w „Okji” zarówno ani grama „scenice”, jak również „fiction”; tak jak bowiem „Folwark zwierzęcy” był antyutopią krytykującą system komunistyczny, w którym mieliśmy okazję poznać perypetie zwierząt, które żyły w pewnym gospodarstwie, i rychło okazało się, że choć wszystkie z nich są „równe”, to jedne są jednak „równiejsze”, tak „Okja” jest alegorią współczesnego świata, zdominowanego…

Przejdź do pełnego tekstu

„Twin Peaks” (1990-1992, 2017) | Wrażenia

Filmy i seriale Sacrum i Profanum

Był taki czas, kiedy pytanie „Kto zabił Laurę Palmer” było stałym elementem mowy potocznej; czas niezwykle zamierzchły, raczej krótkotrwały, o którym już się nie pamięta (co zresztą typowe dla zjawisk tak ulotnych, jak wszelkiej maści mody i virale). Dalszy żywot frazy wywodzącej się z dzieła sztuki może stanowić z dużą dozą prawdopodobieństwa o tym, że mamy do czynienia z dziełem kultowym, opornym na ulotność w nieporównywalnie większym stopniu, niż eteryczne trendy, być może zapomnianym dla pierwszych stron gazet, ale cyklicznie…

Przejdź do pełnego tekstu